z moich wakacji...już prawie tydzień temu, ale dotychczas nie mogłam odnaleźć się w wirtualnym świecie po prawie dwutygodniowej nieobecności:) Było cudnie...
Ponad rok temu na blogu Craftypantki została ogłoszona zbiórka ręcznie wykonanych motyli dla Muzeum Holucaustu w Houston, wówczas nie udało mi się wysłać motylka, ale pamiętałam o tym projekcie, a także czułam się zobowiązana do uczestnictwa min.przez historię miejscowości w której mieszkam.
Tak, oto na krótko przed zakończeniem zbiórki mój motylek wyleciał w daleką drogę i mam nadzieje, że się nie spóźnił:)
Jak widać...inspiracja niezwykłymi pracami Finnabair:) niestety mój warsztat jest jeszcze ubogi w media, więc pomogłam sobie lakierem do paznokci i klejem na gorąco:)
Gdy dostałam album edyty350 wiedziałam jaki będzie mój wpis:)... w jakich kolorach będzie, jaka kompozycja, która fotografia itd...nic tylko usiąść i tworzyć:) no i usiadłam...raz, ...za jakiś czas ponownie...i kolejny raz...i nic! Rozkładałam te moje papiery, wąchałam...macałam...
no cóż...wyszedł zupełnie inny niż sobie wymyśliłam:)